środa, 22 lutego 2012

Jedz, módl się i miej cierpliwość

Nie przeczytałem bestsellerowej książki Elizabeth Gilber "Jedz, módl się i kochaj" do końca, niestety. Być może dlatego, że jest nieco "przegadana" (autorka sama przyznaje, że jest gadułą). Dlaczego, więc, jest to bestseller ? Hm, historia jakich wiele w dzisiejszym świecie. Świecie, w którym ludzie zagrzebani po pachy w codziennej pracy zapominają o - można by rzec - podstawach egzystencji: jedzeniu, piciu, rodzinie, miłości - lista może być naprawdę długa. Ludzie zamieniają się w roboty, które w przeciwienstwie do bohaterów hollywoodzkich kreskówek mają zerowe życie wewnętrzne. Świat jest wybrukowany takimi historiami. Co mi się podoba, jednak, i pewnie tak samo milionom czytelników (czytelniczek w większości) to poszukiwanie. Podróż autorki do Italii, Indii i na Bali po nauki. Nauki przyjemności czerpania najlepszych rzeczy z życia w Rzymie ("wy Amerykanie macie rozrywki, ale nie umiecie czerpać przyjemności z życia"), naukę medytacji u jakiegoś guru oraz miłości u kolejnego guru. Nie jest to jedynie historia poszukiwania miłości i szczęścia bohaterki. Co atrakcyjne, to sposób, w jaki to robi podróżując po całym świecie ("mam 49 pieczątek w paszporcie"). Książka dla pań, jak sądzę, zmęczyła mnie pod koniec.
Dlatego też, obejrzałem - całkiem przypadkiem - film na kanwie  tej książki z Julią Roberts w roli głównej. Film na pewno nie dla każdego, a to z racji dość rozwlekłego tempa akcji filmu. Wiadomo - reżyser musiał oddać życie duchowe bohaterki w klimacie jej długaśnych, książkowych rozważań. Film całkiem, całkiem, panie docenią. Nie jest taki zły. Można wyciągnąć kilka wniosków po jego obejrzeniu. Po pierwsze, po świecie wałęsa się spora rzesza zranionych przez życie ludzi: likwidują interesy i wyjeżdżają w świat, szukać ten "piece of mind". Wzbudzenie życia duchowego jest tu ważnym elementem takich podróży. Po drugie, jak wiadomo, jest zawsze nadzieja na odmianę losu, więc ten element też działa. Po trzecie, co dla mnie ważne, pokazana jest alternatywa: nie zawsze musisz spędzać życie wg modelu "dom-winda-garaż-samochód-winda-biuro-praca-winda-samochód-winda-dom". Samemu, albo lepiej - z ukochaną osobą (żoną, mężem) można żyć podobnie. Podróże kształcą - wiadomo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz